grupa janowska zlota raportowka

Złota raportówka

Początek tej ciekawej historii to lata 50. kiedy to do mieszkającego na Słonkowej Górze cieśli – Jakubczaka przyjechał starszy już rosyjski weteran I wojny. Przywiózł ze sobą ciekawą historię ukrytego depozytu, którą przekazał Jakubczakowi. Była na tyle ciekawa, że postanowił się w nią zaangażować i dał w swoim domu schronienie oraz wyżywienie rosyjskiemu przybyszowi.

Poznajmy opowieść rosyjskiego weterana:

Był rok 1915, jego oddział zatrzymał się w Lusławicach, we dworze zakwaterowano sztab, który przywiózł ze sobą kasę pułkową. Zdarzyło się, że nasz bohater znalazł się we dworze i zauważył, iż kasa przez moment pozbawiona była „opieki” stosownych wartowników. Postanowił to wykorzystać i zagarnął kilka obfitych garści złotych rubli do swojej służbowej raportówki. Ponieważ w tym momencie ogarnął go strach przed zdemaskowaniem jego czynu, postanowił raportówkę ukryć. Natychmiast wsiadł na konia i... i tu zaczyna się zakrojona na szeroką skalę akcja poszukiwania raportówki przez grupę janowską. Jak do niej doszło?

Wróćmy jeszcze na moment do roku 1950. Po zapoznaniu się z tą historią i szczegółowym opisaniu miejsca ukrycia raportówki, Jakubczak postanawia podjąć poszukiwania. Trwają one dwa tygodnie, Jakubczak wraz ze swoim rosyjskim gościem chodzą po terenie i próbują odnaleźć drzewo i pewną granicę lasu. Jednak bezskutecznie, lata zrobiły swoje, nastąpiło nowe nasadzenie drzew, obszar zalesienia się powiększył, co zupełnie zniekształciło ówczesny teren. Rosyjski gość wrócił do domu, a Jakubczak ciągle myślał o „złotej raportówce”. Z tymi myślami pozostawał sam jeszcze przez kilka lat, do momentu kiedy poznał nowego gajowego, który zamieszkał w gajówce Cichy. Wiedza o jego „poszukiwawczych zamiłowaniach” rozeszła się po okolicy lotem błyskawicy. Jakubczak postanowił to wykorzystać. Opowiedział mu całą historię i już z nowym kompanem rozpoczął poszukiwania. Jan W., jako że był gajowym, miał dostęp do starych planów nasadzeń lasów i szczegółowych map. Po analizie tych dokumentów, uzbrojony w nową wiedzę rozpoczął poszukiwania. Na ich początku jeszcze nie informował grupy o tej sprawie, jednak nieufni towarzysze coś podejrzewali.

Pewnego razu Rysiek U. Dowiedział się, że Jan W. chodzi po terenie ze starym Jakubczakiem i czegoś szukają. To wystarczyło sprytnemu Rysiowi aby podjąć inwigilację Jana W. Wraz z innym członkiem grupy, Zdzisławem G. postanowił śledzić Jana W. i podejrzeć, gdzie prowadzi on swoje poszukiwania. Tak też uczynili. Jednak poprzez swoje wrodzone „gapiostwo” doszło do wpadki i spotkania całej czwórki w terenie. Janowi W. nie pozostało już nic innego jak zaakceptować nową sytuację i wprowadzić grupę janowską w temat „złotej raportówki”.

Od tego momentu rozpoczyna się „wyścig szczurów”. W zagadnienie wtajemniczony zostaje Leszek Ł. i wraz z Ryśkiem i Zdzisławem prowadzą intensywne poszukiwania raportówki. Szczególnym zacięciem wyróżnia się Rysiek U., który angażuje całe swoje siły w poszukiwania. W tym wyścigu chce go wyprzedzić Leszek Ł., wyposażony w nowy nabytek, wykrywacz Whites 6000 (przywieziony z USA przez Leszka, który według Jana W. nawet tam sprzedawał plan spod Czepurki) i sukcesywnie przeszukuje teren.

Jednak te działania nie przynoszą rezultatu. Wciąż pojawiają się nowe wątpliwości i pytania: gdzie wtedy rósł las, gdzie stała brzoza ze złamanym czubkiem, o jakie wzgórze chodziło. Pojawiła się nawet sensacyjna teoria lansowana przez Zdzisława G., że plan znaleziony pod Czepurką i „złota raportówka” to ta sama sprawa. I tak zleciały dni, miesiące i lata, nawet uparty Rysiek zaczął wątpić, że kiedykolwiek dojdzie do odnalezienia raportówki.

Całkiem niedawno temat ten powrócił przy okazji pojawienia się na tym terenie Andrzeja P-B wraz z ekipą wrocławskiej O. P-b usłyszawszy tę historię z ust Jana W. rozpoczął prywatne poszukiwania raportówki, licząc oczywiście na jej odnalezienie.

Czy kiedyś dojdzie do jej odnalezienia? Tego nie wiemy ale jedno jest pewne: starzy mieszkańcy Słonkowej Góry często widywali na jej szczycie żołnierza w rosyjskim szynelu na białym koniu, który nerwowo rozgląda się wokoło w poszukiwaniu dogodnego miejsca. Mówili, że do pasa miał przytroczoną skórzaną raportówkę.

 

fot: Photos.com; Freeimages.com


Komentarz jako:

Komentarz (0)


This copy of application is not genuine
Contact bdtask.com